14 stycznia 2013 r.

Dnia 14 stycznia 2013 r. na spotkaniu DKK przy WBP Kielce omawialiśmy książkę Simon Montefiore „Saszeńka”.

Powieść składa się z trzech części: r. 1916, r. 1939, r. 1994.W pierwszej części poznajemy tytułową Saszeńkę, gdy jako 16-letnia panienka styka się z komunizmem i rozpoczyna życie konspiracyjne. Ma to dla niej urok gry, niebezpieczeństwo ją pociąga, igranie z carską ochraną fascynuje, jest alternatywą dla pozbawionego treści życia, którego wzorem jest jej zdeprawowana matka. Saszeńka, panna z bardzo bogatego domu, baronówna z herbami na powozie, ale bardzo świeżej daty, o korzeniach żydowskich (dziadkowie) pobiera nauki w ekskluzywnym instytucie dla dobrze urodzonych i zamożnych panien. W treści nie było zaznaczone, ale sądzę, że nie jedną przykrą aluzję słyszała o swoim baronostwie. W takiej sytuacji łatwo zachwycić się nową ideologią, szczególnie, gdy jest propagowana przez wuja, czarną owcę w rodzinie. Całą swoją działalność Saszeńka traktuje trochę jak niebezpieczną zabawę, świadczy o tym dziecinnie pretensjonalny pseudonim Lis Polarny.

O dalszych losach Saszeńki dowiadujemy się z krótkich wzmianek w drugiej części r. 1939, stała się czynną działaczką, agitowała, odbierała chłopom plony, zmuszała do kolektywizacji, w końcu zamieszkała w Moskwie. Została naczelną redaktorką drobnego pisma kobiecego. Jej mąż Wania jest wysokim funkcjonariuszem, mieszkają w domu obok ważnych osobistości z politbiura Mołotowa, Żdanowa. Posiadali 2 mieszkania, piękną daczę w ekskluzywnej dzielnicy, otrzymała w prezencie amerykańską lodówkę a na pierwszego maja odwiedził ich Stalin. Saszeńka aprobowała „oczyszczanie szeregów partii, choć było procesem brutalnym i krwawym. Nigdy wcześniej nie zdawała sobie sprawy jak wielu było faszystami, sabotażystami i zdrajcami”. Usuwała ich zdjęcia z albumów twarze z pamięci, nigdy nie pytała o los ojca, nie próbowała mu pomóc. Dzieci nazwała Karlmarks i Wola Ludu. Nawet, gdy jej rodzina i ona byli zagrożeni unicestwieniem myślała o Stalinie z uwielbieniem. „dziękuję wam towarzyszu Stalin, wy zawsze wiecie, co należy robić, telegrafowała do niego w myślach”. Ta powieść to wstrząsające studium powstawania bezkrytycznego, absolutnego fanatyzmu. Nie miało dla Saszeńki znaczenia, ze jej mąż był oprawcą, że mordował i grzebał niewinnych ludzi, dla nie wszyscy aresztowani byli zdrajcami, łącznie z nią i Wanią. Jej okrutna śmierć była konsekwencją takiej postawy, przez swój sposób myślenia była odpowiedzialna za istniejące zło, choć sama uważała się za dobrego człowieka. Interesującą postacią jest piękny tancerz Satinadze. To, że dożył setki nie było jego zasługą, ale że przeżył czystki, okres aresztowań świadczy o jego zręczności nie tylko w tańcu. Potrafił do ostatnich chwil sędziwego wieku manipulować ludźmi tak sprawnie jak w młodości, przypuszczam, że spokojne życie Lali w Tbilisi było chronione przez niego i nie jedno dziecko uratował, może szykował azyl dla własnej rodziny, bo bezkrytyczny to on nie był, choć co do bezwzględności nie mam żadnych złudzeń. Powieść jest z całą pewnością interesująca, pomimo że jest tam wiele nieścisłości historycznych, ale zawsze występują, gdy zachodnioeuropejscy pisarze podejmują tak obcy temat jak Europa Wschodnia.

Elżbieta Nowak


Dołącz do nas na Facebook'u
Zobacz nas na Youtube
Obserwuj nas na Twitterze