19 czerwca 2013 r.

Spotkanie MDKK w WBP w Kielcach (19 czerwca 2013 r.)

Fotogaleria

Stało się. Mamy za sobą pierwsze spotkanie Młodzieżowego Dyskusyjnego Klubu Książki działającego przy WBP w Kielcach. Odbyło się ono 19 czerwca 2013 r. Tematem naszych rozmów był kryminał Marthy Grimes „Pod Huncwotem”.

Tytuł to nic innego, jak nazwa jednego z angielskich pubów. Akcja rozgrywa się na prowincji, w miasteczku Long Piddleton w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Pierwszy rozdział rozpoczyna się datą 19 grudnia (nie ma podanego roku), natomiast ostatni (nie licząc epilogu) kończy 28 grudnia. Na przestrzeni nieco ponad tygodnia inspektor Jury (główny bohater) musi uporać się z początkowo dwoma, a ostatecznie aż pięcioma morderstwami. Co, nie bez pewnych przeszkód, ostatecznie mu się udaje.

Książka ma dość powolne tempo, choć czyta się ją dobrze, łatwo, co świadczy o zmyśle pisarskim Grimes. Większości uczestników, a było nas dziesięcioro plus dwoje moderatorów, powieść jednak nie przypadła do gustu. Jako zarzut padały stwierdzenia, że kryminał jest nudny, że za mało w nim akcji. Z czym w pewnym stopniu trudno się nie zgodzić. Jest to, bowiem powieść w starym stylu. Jest tajemnicza zbrodnia, jest błyskotliwy policjant i mozolne prowadzenie śledztwa, szukanie tropów, które polega głównie na prowadzeniu rozmów z kręgiem podejrzanych o zabójstwo. Czytelnicy oczekujący nagłych zwrotów akcji, dokładnych opisów zbrodni i mnóstwa krwi mogli poczuć się zawiedzeni. Choć znalazło się też kilka głosów w obronie „Huncwota”, a były to głosy z reguły męskie (w tym niżej podpisanego). Zauważyliśmy, że książka ma swój klimat, taki bardzo angielski, deszczowy, senny, odczuwalny tym mocniej, że akcja toczy się w „zabitej dziurze”. Mamy ciekawe portrety bohaterów. Zarówno inspektor Jury ze Scotland Yardu, pomagający mu w śledztwie miejscowy ekscentryk Melrose Plant, który zrzekł się tytułu lordowskiego, jak i sam zabójca, to postacie nietuzinkowe, wielopłaszczyznowe. Inspektor Jury to typ twardego gliny, który mimo różnych przeciwności brnie do przodu, by ostatecznie złapać mordercę, a po drodze stara się w miarę możliwości prostować ludzkie ścieżki i kieruje się zwykłą ludzką przyzwoitością. Podobną wrażliwość prezentuje Melrose, bohater drugiego planu, samotnik chodzący własnymi ścieżkami, inteligencją dorównujący albo i nawet przewyższający Jurego. Bardzo dużo można by też napisać o zabójcy, który posiadał wiele talentów i wiele twarzy, a przy tym miał „łeb na karku”. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć czegoś więcej, zachęcam do sięgnięcia po „Huncwota”.

W naszym gronie, demokratycznie, po zsumowaniu wszystkich opinii kryminał „Pod Huncwotem” otrzymałby w skali szkolnej trójkę. Która złym stopniem nie jest, choć dobrym też nie.

Na podstawie opinii uczestników MDKK
Paweł Piotrowski


Dołącz do nas na Facebook'u
Zobacz nas na Youtube
Obserwuj nas na Twitterze